W zbliżającym się wielkimi krokami SEC Challenge z dziką kartą pojedzie Nicolas Covatti. To jeden z najlepszych włoskich żużlowców ostatnich lat. Siedmiokrotnie zostawał Indywidualnym Mistrzem Włoch na żużlu, a do tego pięciokrotnie zdobywał miano najlepszego żużlowca w Argentynie.
Urodziłeś się w Argentynie. Jak to się stało, że znalazłeś się we Włoszech?
- Przyjechałem do Włoch w 2010 roku, aby wystartować w rundzie kwalifikacyjnej do Mistrzostw Świata w Terenzano. Na początku reprezentowałem Argentynę, jednak po uzyskaniu włoskiego obywatelstwa zacząłem ścigać się w barwach Włoch. Mój dziadek był Włochem, który później wyemigrował do Argentyny.
Jesteś jednym z niewielu zawodników urodzonych z Ameryki Południowej, którzy jeździli w polskiej lidze. Co mógłbyś powiedzieć o jeździe w KSM Krosno w 2012 roku i Stali Rzeszów 2016?
- Miałem kilka epizodów w polskiej lidze. Niestety nigdy nie dostałem prawdziwej szansy, aby w pełni pokazać swoje możliwości jako zawodnik. Uważam, że mogłem osiągnąć znacznie więcej na polskich torach.
Ligowo ścigałeś się jednak głównie w UK. Dlaczego nie próbowałeś w zasadzie nigdzie indziej?
- Przez wiele lat startowałem w lidze brytyjskiej, reprezentując różne kluby, a także rywalizowałem w lidze duńskiej. Jednak, jak już wspomniałem, w Polsce nie miałem okazji zaprezentować swojego pełnego potencjału. Pięciokrotnie awansowałem do Grand Prix Challenge, a niewielu zawodników na świecie może pochwalić się takim osiągnięciem.
W 2014 roku byłeś krok od awansu do mistrzostw świata właśnie w Lonigo. Jak wspominasz tamten turniej eliminacyjny?
- W 2014 roku byłem zaledwie jedno okrążenie od zostania stałym uczestnikiem cyklu Speedway Grand Prix. Niestety bieg został przerwany po upadku jednego z zawodników. W powtórce nie udało mi się dobrze wystartować, straciłem niezwykle cenny punkt i zabrakło mi dosłownie kroku do awansu do SGP. W 2015 roku byłem w bardzo dobrej formie i mogłem wygrać półfinał kwalifikacji w Terenzano z dorobkiem 14 punktów. Niestety dwa tygodnie przed GP Challenge w Rybniku doznałem kontuzji nadgarstka i na zawody przyjechałem z kontuzją. Mimo to ponownie awansowałem do GP Challenge w 2016 roku, a następnie także w latach 2020 i 2023.
Nie myślałeś, aby zakończyć karierę po poważnym upadku w Argentynie w 2024 roku?
- Po bardzo poważnej kontuzji, której doznałem w Argentynie, wielokrotnie zastanawiałem się nad zakończeniem kariery. Jednak moja pasja i determinacja okazały się silniejsze. Podniosłem się i jestem przekonany, że mogę jeszcze wrócić do dobrej dyspozycji.
Jakbyś ocenił poziom włoskiego żużla?
- Obecnie poziom żużla we Włoszech nie jest najwyższy. Staramy się jednak pomagać młodym zawodnikom i rozwijać nowe talenty. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku lat zobaczymy więcej utalentowanych włoskich żużlowców.
Lonigo obok Terenzano to najważniejsze ośrodki żużla, gdzie odbywają się zawody. Niedawno ścigano się także w Badia Calavena i Giavera del Montello. Czy poza tymi dwiema miejscowościami macie inne tory do treningu?
- Na ten moment jedynie tory w Lonigo i Terenzano dają możliwość regularnych treningów i jazdy.
Mamy rok 2026. Od twojego niesamowitego występu w Lonigo minęło prawie 12 lat. Czy uważasz, że starszy i bardziej doświadczony Nicolas Covatti ma szansę na to, aby namieszać w SEC Challenge? (Myślę, że tutaj możesz nawiązać do twojego występu w Żarnowicy :)
- Jeśli chodzi o sobotni SEC Challenge, podchodzę do tych zawodów bardzo spokojnie. Mam już prawie 38 lat i nie muszę nikomu niczego udowadniać. Dziś żużel jest dla mnie przede wszystkim przyjemnością. Jednocześnie wiem, że jestem w stanie pojechać bardzo dobre zawody. W przeszłości miałem okazję pokonać każdego z zawodników, którzy pojawią się na starcie w sobotę. Dobrze znam ten tor, wiem, że rywalizacja będzie wymagająca, ale nie mam żadnych wątpliwości co do swoich umiejętności.