Są żużlowe zawody, które zostają w pamięci kibiców na długo. Jednym z takowych turniejów śmiało można uznać drugą rundę Speedway Euro Championship z 2016 roku. W Daugavpils kibice byli bowiem świadkami kapitalnej rywalizacji. W dziesiątą rocznicę słynnego turnieju na Łotwie porozmawialiśmy z jego zwycięzcą. Grigorij Łaguta, czyli trzykrotny medalista w erze Speedway Euro Championship stęsknił się za zawodami żużlowymi na najwyższym poziomie.
Słynny stadion nad Dźwiną
W historii Speedway Euro Championship Daugavpils gościło turniej dwukrotnie. Po raz pierwszy w sezonie 2016.
Miasto nad Dźwiną od lat pozostaje najważniejszym ośrodkiem żużlowym na Łotwie. Sport przetrwał tam trudne czasy po upadku komunizmu, a stadion Lokomotīve regularnie gościł najważniejsze zawody.
- Żużel w Daugavpils to duża sprawa. Myślę, że gdyby Lokomotiv mógł jeździć w wyższych ligach, to już w ogóle panowałoby to szaleństwo z tym związane. Kibice kochają bardzo żużel. Można powiedzieć, że najwięcej kibiców przychodzi właśnie na zawody żużlowe, aniżeli na piłkę nożną - tłumaczył nam Grigorij Łaguta.
Łaguta mieszka w Daugavpils od 2006 roku i właśnie tam przez lata znajdowała się jego baza podczas startów w Polsce.
Sytuacja po inauguracji
Cykl SEC 2016 rozpoczął się w Güstrow. Łaguta nie wystąpił w inauguracyjnej rundzie z powodu skutków upadku w lidze rosyjskiej.
- To nie był jakiś poważny upadek. Poobijałem się, ale nie było źle. Do końca chciałem wystartować w inauguracji. Pojawiłem się na miejscu, lecz po prostu nie dałem rady - wspominał Grisza.
Zawody w Niemczech wygrał Martin Vaculik przed Krzysztofem Kasprzakiem i Kaiem Huckenbeckiem. W Daugavpils z dziką kartą wystąpił Maksims Bogdanovs, a rezerwowymi byli Kjastas Puodżuks i Jevgenijs Kostigovs. Razem z Andzejsem Lebedevsem gospodarze mieli aż czterech swoich reprezentantów.
Mocne otwarcie
Już od pierwszego biegu kibice oglądali świetne ściganie. Anders Thomsen pokonał Martina Vaculika, Janusz Kołodziej efektownie przedarł się na prowadzenie, a Maksims Bogdanovs wygrał z Przemysławem Pawlickim na kresce. Największe wrażenie zrobił jednak Grigorij Łaguta, który przebił się z ostatniego miejsca na pierwsze. Grisza okrążenie po okrążeniu wyprzedzał Antonio Lindbaecka, Nickiego Pedersena oraz Andzejsa Lebedevsa. Łotysz na samym końcu przypuścił jeszcze jeden atak, lecz Łaguta obronił prowadzenie.
- Szczerze mówiąc, to dużą przewagę nad innymi dawało mi to, że przejechałem tam chyba najwięcej kółek ze wszystkich zawodników. Miałem opanowaną każdą ścieżkę - dodał nasz rozmówca.
Po równaniu toru Bogdanovs ponownie zachwycił kibiców, Łaguta stoczył świetny pojedynek z Leonem Madsenem, a Emil Sajfutdinow popisał się efektowną jazdą po zewnętrznej. W trzeciej serii błyszczeli Pawlicki i Sajfutdinow, natomiast jedyną większą niespodzianką była ostatnia pozycja niepokonanego wcześniej Łaguty.
Pierwsze problemy
Po trzecim równaniu najlepsi okazali się Rosjanie. Peter Ljung świetnie wystartował, ale szybko wyprzedzili go Emil Sajfutdinow i Grigorij Łaguta, który pewnie sięgnął po zwycięstwo.
Chwilę później doszło do pierwszego upadku. Martin Vaculik popełnił błąd tuż po starcie i efektownie przewrócił się na tor. W powtórce triumfował Vaclav Milik. Krzysztof Kasprzak stracił prowadzenie po własnym błędzie, a Joonas Kylmäkorpi zrobił kolejny krok w stronę finału.
Bardzo dużo działo się w ostatnim biegu tej serii. Hans Andersen dwoił się i troił, aby odpierać ataki Łotyszów. W pewnym momencie doszło do potężnego kontaktu pomiędzy nim a Lebedevsem i młodszy z reprezentantów gospodarzy tylko cudem utrzymał się na motocyklu. Bogdanovs również uczestniczył w tej zabawie, lecz głównymi aktorami byli wspomniany Duńczyk oraz przyszły dwukrotny Indywidualny Mistrz Europy. Andersen tamten bieg wygrał siłą woli. Lebedevs do końca go gonił, lecz to Skandynaw przekroczył linię mety jako pierwszy.
Walka o finał
Po czterech seriach startów na papierze awans do finału mieli Grigorij Łaguta oraz Przemysław Pawlicki. Obaj mieli po 9 punktów. Tyle samo oczek miał Joonas Kylmaekorpi, a pozostałe miejsca, które premiowały udziałem w barażu w tamtym momencie zajmowali Emil Sajfutdinow, Maksims Bogdanovs i Anders Thomsen. Duńczyk był jednym z trzech zawodników, który po swoich czterech startach, miał 7 punktów. Poza nim taką samą zdobyczą legitymowali się Leon Madsen i Andzejs Lebedevs.
Duży krok do włączenia się do walki o czołową szóstkę wykonał Vaclav Milik. Czech wygrał bowiem bieg numer 17, co przy defekcie Lebedevsa i tylko dwójce Thomsena, sprawiło, że przeskoczył obu tych zawodników.
Kolejny bieg przyniósł drugi upadek. Na trzecim okrążeniu Nicki Pedersen, który próbował przebijać się do przodu, spowodował upadek Petera Ljunga. Z racji, że Bogdanovs znajdował się wtedy na ostatnim okrążeniu, to sędzia zawodów zaliczył wyniki. Wywołało to ogromną ekstazę na trybunach, ponieważ Łotysz znalazł się przed ogromną szansą na to, aby bezpośrednio wystąpić w finale.
W świetnym położeniu znalazł się również Kylmaekorpi. Szwed bowiem wygrał swój ostatni zagwarantowany start, a do tego w końcówce rywalizacji Lindbaeck uporał się z Sajfutdinowem. Rosjanin w efekcie znacząco skomplikował sobie sytuację.
O składzie wielkiego finału miał zadecydować bieg numer 20. Na placu boju pozostali bowiem Grigorij Łaguta i Przemysław Pawlicki. Za rywali mieli nie jadących już o nich Kasprzaka oraz Andersena. Ci jednak chcieli pożegnać się z łotewską publicznością najlepiej jak potrafią. To właśnie ta dwójka rozdawała karty. Polak najlepiej wystartował, a Duńczyk napędzał się po szerokiej. Przez moment między sobą odbierali sobie nawzajem prowadzenie, po czym do gry wszedł Łaguta. Rosjanin w pewnym momencie nawet wyprzedził Kasprzaka, lecz musiał wyhamować, ponieważ Andersen zaczął wykonywać dziwne manewry na trasie. To pozwoliło Polakowi nie tylko odzyskać drugie miejsce, ale również wyjść na prowadzenie. Skandynaw jednak zdołał ponownie odbić pierwszą pozycję. Do końca ich gonił Grisza, lecz Rosjanin musiał zadowolić się tylko jednym punktem.
- Nie było łatwo, zresztą nigdy nie jest w takiej sytuacji. Kiedy widzisz, że zawodnik jadący przed tobą wykonuje specyficzne ruchy, to nigdy nie wiesz, czego się spodziewać. Myślę, że dlatego wtedy go nie wyprzedziłem - wytłumaczył tamtą sytuację Grisza.
Baraż i finał
Bezpośredni awans do finału wywalczyli Joonas Kylmäkorpi i Maksims Bogdanovs. W biegu ostatniej szansy wystąpili z kolei Emil Sajfutdinow, Grigorij Łaguta, Vaclav Milik oraz Przemysław Pawlicki. Rosjanie rozstrzygnęli rywalizację w barażu już na pierwszym okrążeniu. Łaguta wystrzelił bowiem znakomicie spod taśmy, a z kolei Sajfutdinow jadąc przy samej bandzie uporał się z Pawlickim.
Na finał zawodnicy wybrali następujące kaski: Kylmaekorpi czerwony, Bogdanovs niebieski, Sajfutdinow biały i Łaguta żółty. Najlepiej spod taśmy wystrzelił reprezentant Szwecji, lecz rywalizacja musiała zostać powtórzona. Na wyjściu z pierwszego łuku doszło bowiem do zderzenia Sajfutdinowa z Bogdanovsem. Łotysz upadł na tor, lecz po chwili z niego wstał. Craig Ackroyd wykluczył właśnie go z powtórki, lecz dla kibiców zgromadzonych na trybunach najważniejsze było to, że ich ulubieniec jest cały i zdrowy.
- Tą sytuację pamiętam bardzo dobrze, bo wydarzyło się to tuż przede mną. Najważniejsze było to, że chłopakom nic się nie stało, ponieważ nie był to przyjemny upadek - dopowiedział Grisza.
W powtórce Kylmäkorpi długo prowadził, ale Łaguta wykorzystał swoją szansę na początku ostatniego okrążenia i odniósł zwycięstwo.
- Po tym upadku Maksimsa była dość długa przerwa, więc można było wszystko przeanalizować. W powtórce wszystko wyglądało o wiele lepiej i rzuciłem się w pogoń za Kylmaekorpim. Wyprzedziłem go na dystansie i moje zwycięstwo stało się faktem.
Najlepsze zawody w historii SEC?
Na torze działo się sporo. Żużlowy statystyk Rafał Gurgurewicz wyliczył, że w czasie całych zawodów, doszło aż do 65 manewrów wyprzedzania. Żadna inna zbadana runda SEC nie dobiła do takiego poziomu. Co więcej, rzadkością jest to, aby podczas zawodów międzynarodowych, doszło do takiej liczby wyprzedzań.
- Runda taka jak ta w Daugavpils, to najlepsza możliwa reklama żużla. Niestety, jak już mówiłem, przez kontuzję musiałem opuścić jedną rundę, co zabrało mi mistrzostwo, ponieważ potem wygrałem rundę w Togliatti i byłem wysoko w Rybniku. W Daugavpils był komplet kibiców, czuć było ten doping, atmosferę i czułem się jak u siebie w domu.
Nasz rozmówca skierował także kilka słów do fanów.
- Naprawdę jestem pod wrażeniem Speedway Euro Championship. Doskonale pamiętam, jak zespół One Sport zaczął wszystko organizować. To była czysta przyjemność rywalizować w Speedway Euro Championship. Liczę na to, że popularność cyklu będzie tylko rosła, bo cały czas jeżdżą tutaj ciekawi zawodnicy. Mam nadzieję, że na te zawody przychodzić będzie dużo kibiców, którzy zarażą się miłością do żużla. Kto raz przyjdzie, ten się uzależni od tego sportu. Żużel na trybunach to jest coś, co zostaje do końca życia - zakończył.
Wyniki
1. Grigorij Łaguta - Rosja (3,3,0,3,1,3) 13
2. Joonas Kylmaekorpi - Szwecja (1,2,3,3,3,2)
14
3. Emil Sajfutdinow - Rosja (0,3,3,2,1,1) 10
4. Maksims Bogdanovs - Łotwa (2,3,2,1,3,W) 11
5. Przemysław Pawlicki - Polska (1,3,3,2,0) 9
6. Vaclav Milik - Czechy (1,1,1,3,3) 9
7. Anders Thomsen - Dania (3,2,2,0,2) 9
8. Hans Andersen - Dania (0,0,2,3,3) 8
9. Leon Madsen - Dania (3,2,1,1,1) 8
10. Antonio Lindbaeck - Szwecja (0,1,3,1,2) 7
11. Andrzej Lebedevs - Łotwa (2,1,2,2,D) 7
12. Nicki Pedersen - Dania (1,2,1,2,W) 6
13. Krzysztof Kasprzak - Polska (2,0,1,0,2) 5
14. Janusz Kołodziej - Polska (3,1,0,0,0) 4
15. Martin Vaculik - Słowacja (2,0,0,W,2) 4
16. Peter Ljung - Szwecja (0,0,0,1,1) 2
17. Kjastas Puodżuks - Łotwa NS
18. Jevgenijs Kostigovs - Łotwa NS