Szwecja będzie miała dwóch swoich przedstawicieli w zbliżającym się wielkimi krokami SEC Challenge, które 13 czerwca zostanie rozegrane w Lonigo. Przepustkę do Włoch poprzez bardzo dobry występ w niemieckim Stralsundzie wywalczył Kim Nilsson. To specjalista od nieoczywistych awansów, co już udowodnił.
Znane powiedzenie mówi, że nieważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. Pomimo pechowego początku, znalazłeś się w czołowej piątce, która pojedzie do Lonigo.
- Dokładnie tak. Czułem się bardzo dobrze na treningu, więc od początku wiedziałem, że mogę namieszać. W pierwszym biegu myślę, że zaskoczyłem wszystkich, bo startowałem z trudnego pola C, a mimo to prowadziłem. Niestety najechałem na kamień, przez co upadłem i uderzyłem mocno o bandę. To kompletnie zniszczyło mój motocykl, więc wskoczyłem na drugi, na którym nawet nie trenowałem. Musiałem coś znaleźć, aby uratować ten dzień. To się udało, więc oczywiście cieszę się z tego, ponieważ leżąc jeszcze na torze myślałem o tym, że to chyba koniec zabawy.
Mówisz, że zniszczyłeś motocykl, a jak to było z Twoim zdrowiem?
- Było dobrze, jedynie co to delikatnie zbiłem kolano. Tak to wyszedłem bez szwanku.
Jakbyś ocenił zawody w Stralsund? Z boku to wyglądało na to, że było bardzo trudno wyprzedzać, a do tego była jedna linia jazdy.
- I dokładnie tak było. Warunki nie sprzyjały ściganiu, o wszystkim decydował start, a do tego najechałem jak mówiłem na kamień, którego na treningu nie było. Szkoda, że warunki w zawodach nie były takie jak na treningu, bo mielibyśmy o wiele lepsze widowisko.
SEC Challenge zostanie rozegrane w Lonigo. W Terenzano miałeś okazję jeździć w przeszłości, a jak to wygląda z drugą miejscowością?
- Jeszcze nigdy nie brałem udziału w zawodach w Lonigo, ale już teraz mogę powiedzieć, że będzie to mój ulubiony tor!
Poniekąd chyba możemy powiedzieć, że są pewne analogie do pamiętnych zawodów z Glasgow z 2022 roku. Byłeś wtedy tak zwanym underdogiem i zszokowałeś cały żużlowy świat. Teraz możesz zrobić to samo w kwalifikacjach, ale do cyklu SEC.
- Zawsze staram podchodzić bez żadnych uprzedzeń do każdych zawodów. Jak już powiedziałem, nigdy nie byłem w Lonigo, więc zobaczymy jak nam to wszystko wyjdzie, bo to może być tor, na którym bardzo szybko się spasuję. W żużlu bardzo ważny jest start, a do tego musisz mieć swój dzień. Dokładnie taki jaki przytrafił mi się w Glasgow.
Jak już wspomniałem do wielu poważnych zawodów przyznawano Ci łatkę underdoga. Z definicji oznacza ono sportowca, który odnosi sukces, choć skazywano go na porażkę. Raz już pokazałeś, że możesz to zrobić, więc chyba jesteśmy w innej sytuacji niż w 2022 roku?
- Zgodzę się z tym, ale wszystko zweryfikuje tor. Niezależnie od tego czy jestem underdogiem, czy też nie, czuję się dobrze w każdej roli. W tym roku jeszcze nie pokazałem pełni swojego potencjału, ale czuję się bardzo dobrze. Moje ambicje są wysokie i zobaczymy, gdzie one mnie zaprowadzą.